dukanowa Chudnijmy smacznie!!!
Temat: Urzędnicy Wrocławia olali obchody wybuchu II wojny światowej
Panie Zapnio; pisze Pan, że Śląsk to"kukułcze jajo" i ma Pan rację; w zamyśle Stalina takim, zapewne, miało być. Jednakże, można tak zaprojektować przyszłe wypadki by odwrócić zagrożenia w korzyści.
Rosja zdąża do Unii z Europą poprzez porozumienie albo z rządem europejskim, albo z Niemcami i Francją. Niemcy liczą się z opinią wewnątrz Unii, którą cierpliwie podporządkowują swym zamiarom. Zależy im by porozumienie z Rosją zaistniało jak najszybciej. Obie potęgi układają się z różnych przyczyn: Rosja chce stworzyć przeciwwagę dla ekspansji Chin, Niemcy inwestować w Rosji i wyprzedzić w tym resztę świata.
Najmniej zależy i jednym i drugim na zaostrzeniu sytuacji wewnętrznej, stąd muszą, nie dość, że pomniejsze interesy powiesić na kołku, lecz jeszcze liczyć się z dodatkowymi kosztami. Śląsk dla Niemców jest ważny ale nie najważniejszy, gdyby pod wpływem tzw opinii publicznej zaszła konieczność jakichś ruchów w tej materii, dojdzie do pertraktacji, w wyniku, których Rosja odda nam Białoruś lub fragment Ukrainy, albo przynajmniej Królewiec. To jest cena jaką gotowa jest płacić za bezpieczeństwo Syberii.
Naszym atutem nie jest "szabla", ale fatalna opinia wariatów, którzy gotowi są popełnić piękne samobójstwo, nota bene, taką korzyść wynieśliśmy z Powstania Warszawskiego i położenie geograficzne.
Projekt, który utrudniał połączenie Niemiec z Rosją, okazał się w skutkach tragiczny dla autora pod Smoleńskiem.
Pozdrawiam
Źródło: forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?t=19293
Temat: Paradoks czy zasada
Po sukcesach jakie Moskwa odniosła poprzez działania takich antyrosyjskich polityków jak Saakaszwli czy Juszczenko mależy sobie odpowiedzieć na pytanie czy podobnie nie byłoby z prezydenturą Jarosława Kaczyńskiego.
Tekst pokazuje pewne mechanizmy jak Rosja potrafi czerpac korzyści z działalności poltyka uważango za jej wroga.
"Gdyby wygrał Jarosław... Geopolityka.
Tagi: rosja jarosław ue geopolityka.
Tylko wtedy Rosja mogła by coś zyskać... na tym polega przewrotność idei zamachu, a raczej wszystkie jego konsekwencje. Wystarczy przypomieć sobie idee Jarosława rozmów o Białorusi z Moskwą, czy twarde stanowisko wobec Europy, które groziłoby odcięciem nas od jej struktur, a przynajmniej spowolnieniem procesów głębszego wchodzenia w te struktury. Najlepszy dowód, kto jest po której stronie, (albo, która storna zyskuje na polityce prowadzonej przez polskich polityków) to przemówienie Jarosława do Rosjan, i nagroda Karola Wielkiego dla Tuska. Unia wspiera Tuska, nie Jarosława. Jeśli chcecie rozważać idee zamachu musicie porzucić proste relacje jeśli A to B. A już na pewno ideę zemsty, czy krótkoterminowe korzyści gospodarcze. Tak prostymi drogami jak rewanż geopolityka mocarstw nigdy się nie kierowała. Warto też pamiętać, że działania zarówno Lecha Kaczyńskiego i Jarosława sprzyjają Rosji w szerszym kontekście (mimo pozornych trudności, czy niedogodności, jak np działania Lecha w Gruzji) - blokowanie naszego wejścia do strefy euro, czy podpisanie traktatu europejskiego, to są prawdziwie sprzyjące Rosji gesty.
Warto też zauważyć, że w perspektywie 20-30 lat, takie skromne państwa jak Polska, samodzielnie nie mają żadnych szans (ilość surowców mocno średnia, technologie na niskim poziomie, nie mamy wielu atutów poza położeniem i liczbą ludności) - muszą wejść w większe struktury - Bardzo dobrze wie o tym Rosja, albo będą to struktury Unii Europejskiej albo Federacji Rosyjskiej - (bezpośredno, albo w strefie jej silnych wpływów), albo skażemy się na marginalizację i nieustane kryzysy (nasz budżet i ilość gotówki w żadnym razie nie chronią nas przed 'atakami' wielkich banków spekulacyjnych. Do USA mamy za daleko, a nasze położenie geograficzne nie daje nam szans, na samodzielność w stylu Japonii, czy Wielkiej Brytanii, nie mamy też potencjału Chin.. itp... Rosja wie w co gra, o to samo gra toczy się wokół Ukrainy czy Białorusi, czy innch stref wpływów Rosji. Dlatego im dalej jesteśmy od Europy, tym łatwiej nas rozegra Rosja, polecam te przemyślenia wszystkim, którym bliska jest idea zamachu. Gry geopolityczne, nie toczą się o najbliższe wybory, czy z powodu prywatnych niechęci, tylko długowaflowe kierunki w polityce... A jeśli na serio chcecie rozważać zamach to proponuję uwzglęnić CIA, struktury FSB (twardogłowe - walczące z Putinem), czy inne możliwe warianty. Myślenie roszczeniowe w stylu jeśli zamach to na pewno Putin, jest płytki naiwne i banalne. Proponuję myśleć szerzej i z większą perspektywą czasową. ".
http://z.over.salon24.pl/211052,gdyby-w ... eopolityka
Źródło: forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?t=18737
Temat: ME 2012 Polska - Ukraina
Jutro decyzja, ktore miasta beda organizowac ME2012. Taki art dzis w GW sie ukazal:
Raport UEFA: Poznań lepszy od Wrocławia!
Radosław Nawrot
Mamy dobrą komunikację publiczną, stadion będzie na pewno gotowy na Euro 2012, a położenie geograficzne Poznania zapewnia gościom wygodny dojazd - to - zdaniem UEFA - atuty Poznania, który w jej najnowszym raporcie wyprzedza Wrocław, Gdańsk i Chorzów. Które miasta zorganizują Euro - dowiemy się jutro
Poufny raport UEFA zawiera najnowszą ocenę wszystkich polskich miast w kluczowych dziedzinach. Są to: stadiony, lotniska, zakwaterowanie (nie tylko hotele, ale także np. fan campy dla kibiców), transport międzynarodowy (chodzi o połączenia autostradowe, kolejowe i geograficzne położenie miasta) oraz transport miejski.
Wyłączając Warszawę (ona będzie gościć Euro 2012 na pewno), najlepiej wypada tu Kraków. Nieco gorzej od Krakowa wypada Poznań, za nim jest Wrocław i wreszcie na końcu - Gdańsk i Chorzów.
Raporty te są aktualizowane po każdej wizycie ekspertów UEFA w miastach. Najnowszy ma datę 23 kwietnia i jest ostatnią oceną przed wyborem miast organizatorów, do którego dojdzie w środę w Bukareszcie w Rumunii.
W raporcie podano poziom ryzyka w każdej z dziedzin. Poziom ryzyka określono za pomocą kolorów. Najlepszy jest zielony, który oznacza w nomenklaturze UEFA "niskie ryzyko" i szansę powodzenia projektu na 4/5. Kolor żółty to umiarkowane ryzyko i szansa powodzenia 2/3. Kolor pomarańczowy to wysokie ryzyko i szansa powodzenia 1/2. Ten kolor powoduje już spore kłopoty tak ocenionego miasta. Najgorszy jest kolor czerwony, czyli bardzo wysokie ryzyko i szansa powodzenia oceniona przez UEFA na zaledwie 1/3.
Jedynie w wypadku stadionów UEFA od pewnego czasu nie przydziela już kolorów, ale określa ryzyko w trzystopniowej skali - jako wysokie, średnie i niskie. Wysokie dotyczy stadionów w Warszawie i Chorzowie, średnie - we Wrocławiu i Gdańsku, a niskie ryzyko to prawie ukończone już stadiony w Poznaniu i Krakowie. To my założyliśmy zatem, że ryzyko wysokie można określić kolorem pomarańczowym, średnie - żółtym, a niskie - zielonym
Kraków ma tylko dwa obszary oceniane jako umiarkowanie ryzykowne - lotnisko i transport międzynarodowy. To bardzo wysokie noty. Poznań ma dość nisko ocenione lotnisko (m.in. za mała płyta postojowa i zły stan pasa startowego), ale obszarów objętych ryzykiem ma mniej niż Wrocław, Gdańsk i Chorzów. W dwóch ostatnich miastach tylko do transportu miejskiego nie ma większych zastrzeżeń.
Co się liczy
Raport ten został przedstawiony na posiedzeniu komitetu sterującego UEFA w Nyonie. Czy będzie on wiążący dla komitetu wykonawczego, który w środę ma podjąć ostateczną decyzję? Po pierwsze - nie wiadomo, jakie znaczenie w wyborze będą miały naciski polityczne. Po wtóre - nie wiadomo też, czy UEFA równo traktuje każdą z wymienionych dziedzin. Może się bowiem okazać, że pomarańczowa czy żółta kartka w kwestii stadionu jest bardziej kłopotliwa dla miasta niż np. w kwestii transportu.
Prezydent Poznania Ryszard Grobelny przyznał wczoraj, że jest podekscytowany oczekiwaniem na wieści z Bukaresztu. - Wiemy, że ostatni raport UEFA jest dla nas korzystny i że spełniamy postawione nam wymogi, dlatego jesteśmy dobrej myśli - powiedział. Zapytany o to, jakie znaczenie ma środowa decyzja dla Poznania, stwierdził: - Będzie bardzo, bardzo ważna. Euro 2012 jest bowiem ideą, która jednoczy w Poznaniu mieszkańców.
Drogi wybudujemy
- Mój urząd, miasto, województwo zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, żeby Euro 2012 odbyło się w Poznaniu. Jesteśmy dobrze przygotowani i spokojnie czekamy na decyzję UEFA - zapewniał wczoraj wojewoda wielkopolski Piotr Florek. I wyliczał: - Dziś podpisałem pozwolenie na budowę ponad 15 km autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Trzciela w kierunku Niemiec. To będzie dokończenie budowy autostrady w Wielkopolsce. W najbliższym czasie to samo zrobi wojewoda lubuski w odniesieniu do odcinka w jego województwie. 5 maja podpisałem pozwolenie na budowę linii wysokiego napięcia przez gminę Kórnik, która zapewni bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Poznaniowi i zachodniej Polsce, ale i pozwoli sprawnie przeprowadzić Euro 2012.
Wojewoda i dyrektor poznańskiego oddziału generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Marek Napierała przekonywali też, że na terenie Wielkopolski do Euro 2012 może powstać cała droga ekspresowa S5. Z Wrocławiem i tak nas do mistrzostw Europy nie połączy, bo tamtejszy oddział GDDKiA nie zdąży wybudować całego odcinka w województwie dolnośląskim.
Jakubiak: Poznań na bank
- Cztery miasta, które z ramienia Polski organizują Euro 2012, są już od dwóch lat ustalone. To Warszawa, Poznań, Wrocław i Gdańsk. Nie ma żadnych przesłanek do tego, by któreś z nich wykluczać - stwierdziła wczoraj w Poznaniu była minister sportu Elżbieta Jakubiak. I zażądała od obecnego ministra, by natychmiast ujawnił, jakie stanowisko przedstawił na piątkowym posiedzeniu komitetu sterującego UEFA.
- Dwa lata temu polski rząd zawarł z PZPN umowę, na mocy której wytypowane zostały cztery miasta. Musiały one przekonstruować swoje budżety, tak, aby móc się przygotować do mistrzostw. Zmiana któregoś z nich na miasto rezerwowe jest możliwa tylko w dwóch przypadkach: gdy miasto nie zdążyłoby z budową stadionu i gdyby nie zdołało zorganizować centrów pobytowych. Żadna z tych przesłanek nie zaistniała. Dlaczego zatem teraz dowiadujemy się, że rząd chce sugerować UEFA sześć miast? Na jakiej podstawie? - mówiła.
Minister Jakubiak twierdzi, że zadaniem rządu było jedynie rozpoczęcie batalii z UEFA o powiększenie grona organizatorów. - To znaczy, że Warszawa, Poznań, Wrocław i Gdańsk organizują Euro 2012 na bank, natomiast jeśli udałoby się powiększyć grono organizujących imprezę polskich miast do sześciu, to znakomicie! Jednakże nie kosztem tej czwórki, jak również nie kosztem Ukrainy - mówi.
Jakubiak ostro zaatakowała przy tym obecnego ministra Mirosława Drzewieckiego. - To, że dzisiaj sześć polskich miast drży, czy będzie organizować Euro 2012, jest wyłącznie jego winą - stwierdziła. - Polski rząd nie może być wasalem żadnej organizacji biznesowej, a taką jest UEFA. To niedopuszczalne w żadnym państwie.
Niby wg tajnego raportu Poznan jest oceniany jako 3 miasto po Wawie i Krakowie...ale o tym wiadomo bylo od dawna ze postepy sa u nas duze w przygotowaniach...gorzej z "naciskami politycznymi", ktore tez sa w artykule wymieniane.
Ciekawa opcje przedstawila Jakubiak. Mimo wszystko chcialbym by Poznan dostal te euro..jakas tam szansa dla miasta by sie pokazac...choc jak nie dostaniemy to konca swiata nie bedzie-tylko po ch nam stadion na 45k...mogli by postawic na 30pare jak w Krakowie...
Źródło: forumcm.net/index.php?showtopic=30
Temat: Pomysły na sprawę Kresów.
Btw. Eeastman, powiedz mi coś w kwestii Białorusi. Co wg Ciebie można było zrobić z tym obszarem, skoro jednym z działających na rzecz jej "niepodległości" był znany piłsudczyk Aleksander Prystor? Wśród aktywnych politycznie "Białorusinów" większość jakimś dziwnym trafem nosiła polskie nazwiska
No a co wg Ciebie przeszkadza Białorusinowi, a zwłaszcza Białorusinowi wywodzącemu swe korzenie z Wielkiego Księstwa Litewskiego noszenie polskiego nazwiska.
Jedyny prezydent Białorusi nazywa się Stanisław Szuszkiewicz.
(czy to lepiej czy gorzej od Aleksander Prystor oceń sam)
Wg białoruskiej encyklopedii wielkimi Białorusinami byli np. Tadeusz Kościuszko i Eliza Orzeszko
Wogóle to polskie "kłopoty" z Kresami zawdzięczamy Ostpolitik Niemiec i Austrowęgier. Pierwsi "wychodowali", czy raczej stworzyli Smetonę i jego Tarybę, dzięki czemu powstała Litwa Kowieńska (czyli właściwie Żmudź), a drudzy stworzyli ukraiński nacjonalizm na Rusi Halickiej.
NIE NIE NIE NIE tysiąc razy nie
„Kłopoty z kresami” jak to ładnie ująłeś zawdzięczamy geografii, historii i sobie samym
Ciągle zadziwia mnie ta niemożność rozwiązania kwestii wschodniej czy de facto kwestii ukraińskiej przez ówczesne władze.
(Różnorodność opinii w naszej dyskusji prowadzonej 70-85 lat po fakcie też pokazuje złożoność polskiego problemu z kresami, jakoś nie zauważyłem specjalnego poparcia dla wolnej samodzielnej silnej Ukrainy wśród forumowiczów)
Zadziwia mnie postawa Marszałka i ówczesnych elit (o pięknym Romanie nie wspominam, bo w tematach wschodnich za elitę go nie uważam), którzy nie umieli czy nie chcieli realnie ocenić pozycji odradzającej się po półtora wieku niewoli Polski.
Zastanawiają mnie kardynalne błędy w federacyjnej koncepcji Marszałka.
Zadziwia zajadłość w zwalczaniu aspiracji innych narodów i kolonialne zapędy narodu/przywódców narodu, który sam dopiero co wyrwał się z obcej niewoli, któremu przez ponad wiek odmawiano prawa do własnego państwa, wykorzystywano jako element rozgrywek międzynarodowych czy jako mięso armatnie.
Zadziwiają inkorporacyjne i polonizacyjne zapędy nacji, której odmawiano prawa do istnienia (to tylko katoliccy Rosjanie czy zeslawizowali Germanie), która sama była obiektem germanizacji, rusyfikacji i w pewnym zakresie kolonizacji.
Ta mityczna polonizacja (nie mówię tu o procesach społecznych trwających pokolenia) to przecież przestępstwo, to nawet gorzej niż zbrodnia to błąd.
Po pierwsze wieloetniczność, wielokulturowość to atut nie minus, po drugie tego typu operacje kończą się rzeziami, wysiedleniami, czystkami i ruchem oporu.
Wolałbym mieszkać w Wilnie, Lwowie, Łodzi, Warszawie czy Królewskiej Hucie lat 30-tych, niż Srebrenicy, Vukowarze czy Mostarze lat 90-tych
Cały ten etos walki za wolność waszą i naszą skończył się w momencie, kiedy trzeba było oddać Ukrainie kilkadziesiąt tysięcy km2 zamieszkanych w większości przez Ukraińców.
Moim zdaniem i wówczas i teraz nie trzeba multimedialnych narzędzi kochanej firmy Microsoft by realnie przedstawić sytuację Polski w 1919 i 1920 roku.
Fakty były następujące:
1) Polska odrodziła się dzięki cudowi, czyli przegranej wszystkich zaborców w Wielkiej Wojnie,
2) Przegrana określona w punkcie 1 była definitywna i ostateczna jedynie w przypadku Austro-Węgier,
3) Niemcy wojnę przegrały, ale żaden żołnierz Ententy nie postawił stopy na terytorium Rzeszy, Niemcy są może głodni, ale zniszczenia wojenne nie dotknęły najlepiej rozwiniętej gospodarki Europy, ergo lew nawet jak choruje pozostaje lwem i jak trochę ozdrowieje weźmie to co mu zabrano
4) Rosja wojnę przegrała, dzięki rewolucji i wojnie domowej jest słaba/bardzo słaba, ale wojnę domową ktoś musi wygrać, jeżeli wygrają biali zaczną znowu zbierać istinnyje ruskije ziemie, jeżeli czerwoni skutek ten sam tylko, że pod jedno- nie trzykolorowym sztandarem.
5) Niemcy to 60 milionów mieszkańców, Rosja 100-120, Polska 20 do 25 (w granicach około ryskich, wliczając 3-4 mln Ukraińców), jak nie liczyć przewaga ludnościowa miażdżąca,
6) Uwzględniając pkt 5, teoretycznie w razie wojny 1 polski żołnierz musiałby zmierzyć się (i pokonać!) 2,5-3 Niemców lub 4-6 Rosjan, należy uwzględnić dodatkowo, że mamy do czynienia z pokonanymi ale jednak mocarstwami i oni mają fabryki aby tych żołnierzy uzbroić, my nie
7) Rzeczpospolita Obojga Narodów upadła bo nie umiała rozwiązać kwestii Moskwy i prawosławia, nie umiała przekształcić się w Rzeczpospolitą Trzech Narodów, ignorowanie aspiracji i interesów kozaków/ukraińców doprowadziło do osłabienia państwa, powstań i w efekcie Perejasławia i upadku.
8) Tak w XVII jak w XX wieku Rosja nie może być europejskim mocarstwem bez Kijowa i Ukrainy
9) Ergo Polska przetrwa jeżeli odepchnie Rosję jak najdalej na wschód, do wypchnięcia Rosji potrzebny jest sojusznik, mocarstwa zachodnie mogą zwalczać Rosję Czerwoną, Rosję Białą będą popierać zawsze, prawdziwymi sojusznikami mogą być jedynie narody byłego imperium, największym narodem są Ukraińcy, Ukraina jest schwerpunktem, reszta może pomóc ale bez Ukrainy nic lub b. niewiele znaczy..
10) Ukraińcy są podzieleni, należy wybrać przywódcę najbardziej przyjaznego Polsce i pomóc mu stworzyć państwo, dać mu bazę – Piemont
W 1919 potrzebna była decyzja na miarę unii krewskiej - porozumienie z przeciwnikiem przeciwko wrogowi śmiertelnemu,
wtedy też pewnie ówcześni Dmowscy włosy z głowy wyrywali, że barbarzyńcę Litwina, rzeźnika na króla polskiego wybrano…
zapominamy o wojnie, konfliktach, historii, z uwagi na wspólne interesy i wspólnego wroga zawieramy maksymalnie uczciwy sojusz, o granicach kompromisu z obu stron już pisałem, o możliwym scenariuszu też
Pozdrawiam serdecznie
Powinno się było stosować metodę małych kroków: autonomia województw (na wzór śląski), ale za "cenę" polonizacji Cerkwi na przykład. Szkoły z językami ruskimi... ale jako obcymi, a nie wykładowymi. Religia unicka w szkołach... ale po polsku. Uniwersytet ruski tak... ale w Poznaniu.
Przed polonizacją Cerkwi (chodzi Ci o Kościół Greckokatolicki czy Cerkiew Prawosławną ?) należałoby spolonizować Kościół Rzymskokatolicki, bo zdaje się liturgia była też w języku obcym
Reszta to absurd, zbyt późna godzina na komentarze….
Źródło: dws.org.pl/viewtopic.php?t=9651