dukanowa Chudnijmy smacznie!!!

Temat: Pytanie
" />Miko, to pocieszajace, ze mozesz negocjowac z lekarzem jesli chodzi dobor lekow. Oby bylo wiecej takich fachowcow. Moja pani doktor na szczescie takze do nich nalezy. Zdaje sie na ogol na jej wiedze, ale przyjmuje ona tez do wiadomosci i stosuje sie do moich sugestii.

Dla mnie Doxepin to takie placebo. Jadlam go jak cukierki w ogromnych dawkach i nawet nie byl w stanie zadzialac nasennie, o braku jakiegokolwiek dzialania antydepresyjnego i -nerwicowego nie wspomne.

Seronil jest super w polaczeniach (rewelacja na ZOK), sam natomiast przestal dzialac po okolo pol roku. Asenra dzialala tylko miesiac, potem pogorszenie mimo zwiekszenia dawki.

Lerivon i Anafranil swietne na depresje, slabe na natrectwa.

Mirzaten odbieral chec do zycia, a Efectin wywolal u mnie przewlekla bezsennosc, kolatanie serca i nerwice lękowa, ktorej przedtem nie mialam.

Bardzo sobie chwale neuroleptyki do antydepresantow (przede wszystkim Fluanxol i Tisercin) oraz polaczenia antydepresant + antydepresant + neuroleptyk/stabilizator

Oczywiscie wypowiadam sie na przykladzie wlasnych doswiadczen

[Dodane po edycji:]

Aha i jeszcze Trittico- zero efektow ubocznych, zero snu, zero dzialania. Seroxat nie utkwil mi w pamieci, musialam brac krotko, istotne jest tylko, ze mi nie pomogl.
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=16368



Temat: Walka z bezsennością
" />sójka, ja bym nie stawiała na effectin, znam dwie osoby, u których ten lek jeszcze pogłębił bezsenność - ma on raczej profil aktywizujący i moim zdaniem może pomóc jedynie przy depresji połączonej z bezsennością, wówczas gdy mija depresja to i mija ten jej objaw. Ty jak piszesz masz raczej nerwicę, więc ten lek zapewne Ci nie pomoże. W twoim przypadku sensowniej raczej by było zastosować antydepresant o działaniu sedatywnym, a nie aktywizującym, a więc mianserynę czy mirtazapinę. Ja osobiście wypróbowałam lerivon, czyli mianserynę, zadziałał świetnie, a u mnie też głównym problemem była sama bezsenność - stany depresyjne były jej wynikiem a nie powodem. Możesz jeszcze wypóbować inny neuroleptyk, na mnie tak jak na Ciebie chlorprotiksen nie działał nasennie, za to takie działanie miał tisercin.
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=18405


Temat: Jakie leki pomogly wam pokonac depresje i/ lub nerwice?
" />Byc moze byly juz podobne tematy, ale uwazam, ze wciaz sa potrzebne, bo daja nadzieje innym. Interesuja mnie leki, ktore pomogly wam wyjsc na dobre (czyli bez nawrotow) z depresji i/lub nerwicy.

Mnie przywrocilo swiatu polaczenie Anafranilu (rano) i Lerivonu (wieczorem). Dodatkowo na sen biore Tisercin. To naprawde sie sprawdzilo
Po roku przyjmowania tych lekow zeszlam z Anafranilu i pozostalam przy Lerivonie i Tisercinie. Czuje sie bardo dobrze, zeby nie powiedziec swietnie.
Bardzo wazne, zdaniem mojego lekarza, jest tez dawkowanie (odpowiednio wysokie dawki lekow) i czas kuracji, ktory powinien trwac nieprzerwanie od roku do dwoch lat. Czesto osoby z depresja przerywaja leczenie, gdy poczuja sie lepiej, co powoduje nawroty choroby.
Pozdrawiam wszystkich i czekam na posty innych, ktorym sie udalo
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=14558


Temat: Jakie leki pomogly wam pokonac depresje i/ lub nerwice?
" />Myślałam nad tym, kiedy brałam Anafranil. Mąż bardzo mnie namawiał do porzucenia tego leku i po rozmowie z lekarką zeszłam z niego bez bólu i objawów odstawiennych. Teraz jestem tylko na Lerivonie (plus Tisercin na noc). Nie planuję na razie odstawienia, bo czuję się świetnie. Zobaczę, ile wytrzyma moja wątroba

Biorę 60 mg dziennie i za powiedzmy rok chcę powoli zmniejszać do 15 i na tym poprzestać. Przyzwyczaiłam się już do myśli, że być może leki będę brała już zawsze. Ostatecznie cierpię na nerwicę natręctw od 30 lat, więc jak mogę się z niej wyleczyć w parę miesięcy?
Lerivon umożliwia mi normalne życie pod każdym względem i nie daje absolutnie żadnych efektów ubocznych. Głupotą więc byłoby z tego rezygnować.
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=14558


Temat: Jak żyją schizofrenicy na neuroleptykach?
" />Brałam Tisercin (i czasami nadal biorę), Ketrel i Fluanxol. Żadnych efektów ubocznych nie zauważyłam. Nie przymulały mnie, ani nie zamieniały w zombi. Fluanxol wyciągnął mnie ze stanu prawie katatonii w trzy dni (3 mg dziennie), Tisercin pomagał zasnąć. Ketrel uspakajał. Neuroleptyki nowej generacji np Abilify czy tez Solian są często niezastąpione w leczeniu depresji i nerwic lekoopornych i pomagają skutecznie wielu pacjentom.
A schizofrenicy żyją, bo nie maja innego wyjścia
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=13812


Temat: ANKIETA najlepszy antydepresant nasenny.
" />igla , nie potrzeba. mam już kontrakt z firmą Egis, producentem leku tisercin (i innych) jestem na wieelu forach i tak sobie reklamuje

dodam też moje najnowsze odkrycie

po beta - blokerach, tych które lekarze rutynowo przepisują na nerwice występują niezwykle realistyczna koszmary senne z silnym lękiem. pewnie bierze się to stąd, że beta blokery źle wpływają na gospodarkę melatoniny w mózgu. poza tym, jak lek przestaje działać to do mózgu dostaje się więcej adrenaliny, gdyż beta blokery działają na adrenaline zmniejszając jej stężenie we krwi. i mamy koszmar gotowy - tak, jak z tą panterą
Źródło: psychologia.apl.pl/forum/viewtopic.php?t=8530


Temat: leki psychotropowe w pigułce.
" />Lęk uogólniony.

TLPD
opipramol
doxepin

SARI
tranzadon

SSRI
sertalina
paroksetyna

inne SSRI jako lekki drugiego rzutu najrzadziej stosuję się fluoksetynę
bo najczęsciej nasila lęki.

Coaxil

SNRI
wenlafaksyna

BDZ anksjolityki

diazepam
klorozepat
oxazepam
bromozepam

inne leki.

hydroksyzyna
diphergan jak lek drugiego rzutu.

Neuroleptyki małe dawki jak pernazyna, promazyna czy tisercin mimo ze nie uzależniają
są lekami drugiego rzutu ze względu na skutki uboczne, i mały profil psychotropowy
w nerwicy lękowej.
Najczęsciej stosuję się w miarę bezpieczną pernazynę gdy występuje dystymia fluanxol lub sulpiryd mające subtelne działanie przeciwdepresyjne.
Źródło: psychologia.apl.pl/forum/viewtopic.php?t=10478


Temat: Klinika go wykończyła
" />ostrzegam was przed oddzialem "CD" w klinice na ulicy bronieswskiego w szczecinie, szczegolnie przed ordynatorem tego oddzialu i dr. śmiarowska. lekarze tam pracujacy najpierw odstawili mi neuroleptyki i stabilizatory, wprowadzajac jednoczesnie maxymalna dawke anafranilu (250mg / dobe), przy takiej dawce musieli mi czesto kontrolowac wykres ekg i kilka razy eeg, ale nie to bylo najgorsze. od tej ogromnej dawki anafranilu dostalem stanu maniakalnego, bylem skrajnie pobudzony, mialem urojenia, robilem rozne chore rzeczy, i do tego - uwaga uwaga - bylem swiecie przekonany, ze jestem juz zdrowy, ze to lekarze sie sprzysiegli przeciwko mnie i nie chca mnie wypuscic. koniec z koncem musieli mi znowu wprowadzic neuroleptyki, tym razem w duzo wiekszych dawkach, oczywiscie te silniejsze, po to, aby mnie uspokoic. dostawalem 800mg pernazyny (w ciezkich nerwicach podaje sie max 150mg), potem 250mg tisercinu ( 10 tabletek na dobe). rodzina, widzac moje dzialania niepozadane przepisala mnie do innego szpitala - w tamtym szpitalu lekarze bardzo sie dziwili, czemu dostaje az tak wysokie dawki. mialem tam robione kroplowki, ktore mialy na celu wyplukanie tych neuroleptykow z krwi. w tym nowym szpitalu dostawalem 5-krotnie wieksze dawki niz na broniewskiego. podejrzewam, ze na broniewskiego mogli mi uszkodzic uklad pozapiramidowy, gdyz po dzis dzien mecza mnie objawy z tej strony.
ostrzegam was, jesli kiedykolwiek bedziecie stali przed wyborem: szpital miejski lub klinika. szpital miejski to kloaka, owszem, ale w klinice maja zwyczaj uwazania sie za bogow, tylko dlatego, ze maja w tytulach np. dr.n.med.prof itp itd. i z tego powodu jak sie dostaniesz w ich rece, to nafaszeruja cie tak duzymi dawkami lekow (nie maaja przed tym zadnych oporow) ze juz nie wyjdziesz stamtad jako normalny czlowiek, nigdy.
Źródło: psychologia.apl.pl/forum/viewtopic.php?t=1179


Temat: Autoagresja/agresja w depresji
" />Witam wszystkich

Otóż na tą paskudną chorobę jaką jest nerwica choruję już od bardzo długiego czasu..właściwie od dziecka.teraz jeszcze doszła okropna depresja..Nie potrafię sobie poradzić ze sobą.Nienawidzę się tak bardzo że mam myśli żeby skończyć ze sobą..Tak jak napisałam w moim pierwszym poście w temacie przywitań,że naprawdę trudno mi o tym pisać..ale przemogłam się uznając że poprostu muszę o tym napisać bo już do końca oszaleję o ile już tak nie jest,nawet teraz jak chcę o tym powiedzieć to myślę że nie potrzebnie się nad sobą użalam i roztkliwiam,jak to już słyszałam wiele razy...Moje huśtawki nastrojów zmieniające się w ciągu krótkiego czasu wykańczają nie tylko mnie ale moje najbliższe otoczenie.Moje ukochane dziecko boi się mnie(takie odnoszę wrażenie)a facet jest widzę wykończony moim okropnym zachowaniem..Otóż jak jest przez kilka dni wszystko cudownie tak w jednej chwili nagle ogarnia mnie czarna rozpacz..Wszystko jest złe,wydaje mi się ze nikt mnie nie akceptuje,ogarnia mnie zlość na wszystkich i wszystko i oczywiście wyżywam się na najbliższych,czyli wrzeszczę na swojego synka,czepiam się namniej znaczących rzeczy,oskarżam mojego partnera o wszystko i słownie go naprawdę ranię zupełnie bezpodstawnie mówiąc mu bardzo przykre i pełne złości słowa..Moja agresja wyzwalana jest poprzez krzyk u mnie aż do zmęczenia i całkowitego wyczerpania..Po takim ataku przychodzi płacz,poczucie winy i jak zawsze naprawdę szczerze przepraszam za swoje zachowanie,czuję się nikim,nie potrzebna nikomu,wszyscy są mądrzejsi ode mnie,lepsi i ładniejsi,tyle w życiu osiągnęli a ja co?Nawet nie mogę normalnej pracy znaleźć bo nikt mnie nigdzie nie chce...Przez terapie u psychologów przechodziłam już wiele razy..Szkoła skierowała mnie do Zagórza koło Wawy bo moje wyniki w nauce i nerwowe załamania doprowadzały nauczycieli do szału..Tam zrobiłam maturę i naprawdę czułam się tam dobrze bo byli tacy jak ja i naprawdę wspaniali nauczyciele..Ale cóż..Wtedy było dobrze..Dostawałam sinequan,tisercin i jakoś w miare normalnie funkcjonowałam..Teraz w dorosłym życiu wszystko wróciło do "normy"czyli znów myśli o tym jaka jestem do niczego..Tłumaczę sobie tym że jeśli przez wiele lat w domu słyszalam od rodziny że ja to nerwus jestem,że do niczego się nie nadaję i nic w życiu nie osiągnę,porównywanie mnie z kimś tam w rodzinie kto ma same dobre wyniki w nauce a potem ze ma dobrą prace i zarabia duze pieniądze a ja to co??Jak zwykle nic sobą nie reprezentuję..To boli..To naprawdę cholernie boli,ale z tego tłumaczenia nic i tak nie wynika..Wszystko tak bardzo emocjonalnie przyjmuję do siebie i każde wydarzenie kończy się u mnie włąsnie krzykiem,straszną złością wobec siebie i bliskich,których przecież kocham ponad wszystko...Piję melisę i łykam valerin..przynajmniej po tym sie wyciszam na trochę..do następnego ataku nerwów i złości i poczucia że jestm nikim.Może ja rzeczywiście jestem chora psychicznie tak jak to mi bardzo często powtarzał mój były mąż z którym się rozwiodlam,bo nie mogłam wiecej wytrzymać w toksycznym związku ale to akurat jest chyba mało istotne..Pozdrawiam Was serdecznie i jeśli będziecie mieli choć jakąś małą radę to będę Wam bardzo wdzięczna..
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=11244