dukanowa Chudnijmy smacznie!!!

Temat: tarapia behawioralna dla 2 latka - zła?
n_nadia napisała:

> i jak to tam wygląda?
> ile godzin dziennie lub tygodniowo macie terapię?
>
> my trafiliśmy do Sotisu, w czasie, kiedy to był jedyny tego typu ośrodek w
> Warszawie. "Krok po kroku" dopiero się otwierało.
> Nie mamy żadnego doświadczenia z Synapsis, bo nigdy tam nie byliśmy, ale
> słyszałam, że Synapsis również oferuje kompleksowe terapie w ramach NFZ, ale
> dostają się tam wybrani (nie mam pojęcia jakie są kategorie przyjęcia).
>
>
Ośrodek na Pilickiej:
regularne konsultacje co 2-3 m-ce u specjalistów: logopeda, psycholog, neurolog,
rehabilitant ew. neurologopeda i psychiatra; oni zbierają się wspólnie i
omawiają szczegółowo sytuację każdego dziecka
terapia jaką nam zaproponowano to przez pierwszy rok: 2 razy w tygodniu
integracja sensoryczna i 2 razy w tygodniu psycholog, do tego zajęcia
socjalizacyjne w grupie; w drugim roku: 1x w tygodniu zajęcia z integracji
sensorycznej i psychologa (wydłużone - ok. 40 min) plus grupa socjalizacyjna; do
tego raz lub dwa razy podczas wakacji turnusy rehabilitacyjne (przez 2 lub 3
tygodnie zajęcia codziennie po około 2 godziny) My korzystamy z turnusu jeden
raz przez 2 tygodnie

Do tego synek ma zajęcia w Krasnalu: staram się go zapisać na 3 zajęcia w ciągu
1 dnia: logopeda, psycholog i zajęcia grupowe

Do tego korzystamy jeszcze z zajęć W. Sherbourne u nas na miejscu (raz w
tygodniu, w ośrodku kultury - 20 zł za miesiąc) plus oczywiście basen raz w
tygodniu;

W sumie ma zajęcia przez 3 dni w tygodniu

W zasadzie rehabilitację mamy darmową
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10034,83641034,83641034,tarapia_behawioralna_dla_2_latka_zla_.html



Temat: Wynik rezonansu głowy -pomóżcie!!!!!!
Do ingi71: proszę daj mi namiary na waszego neurologa bo jak będę z
Maksiem na wynikach w Gdańsku to może uda mi się z nim skonsultować.
Jak dobry to może warto…

Do julinka601: dziękuję że napisałaś! Powiedz ile ma twój wnusiu
teraz miesięcy? Zdziwiło mnie bardzo że Twój wnuczek nie siada i nie
raczkuje a staje i prowadzany chodzi. Nie chce się wymądrzać i nie
odbierz mnie źle ale moja rehabilitantka, a teraz mam naprawdę z
prawdziwego zdarzenia po NDT bobath i Si powiedziałaby że to chyba
błąd w terapii. My cały czas ćwiczyliśmy pozycje do siadania i
raczkowania bo to jest Se sobą sprzężone, że tak się wyrażę. Maksiu
usiadł sam jak miał roczek a raczkować zaczął po roczku. To siadanie
mu właśnie tak jakby ułatwiło. Zabraniali nam cały czas prowadzać i
non stop ćwiczyć niskie pozycje. Mówili że musi być wszystko po
kolei więc jak wasz mały pełza to niech to robi jak najwięcej.
Zapytajcie o to swojego terapeutę. Mam tylko nadzieję że ie
odbierzesz tej uwagi jako mojego wymądrzania ale Maksiu też już
dawno okazywał, że chce być prowadzany tylko wyginał się przy tym na
wszystkie strony. Odczekaliśmy, raczkował 8 miesięcy i tylko jak sam
stanął to chwile postał, a teraz jak staje i go już prowadzamy to te
ruch są o wiele lepszej jakości. Maks nie ma problemu ze wzrokiem
ale kontakt wzrokowy tez marny, choc poprawiło się po kranialnej
troche. Do roczku ulewał bardzo często, teraz sporadycznie.
Podejrzenie refleksu tez miał ale po usg brzucha wykluczyli. U nas
jakieś słowa się pojawiały czasowo tak jakby ze zrozumieniem, na
przykład daj i mama ale przestawał to mówić i już nie wraca.Gryzie
dosyc ładnie i zawsze wszystko wkładał do buzi. Od urodzenia mi się
za to zachłystywał i kilka razy go ratowałam już tak na poważnie. Na
szczęście wiem co robić… Laryngolog stwierdził wiotkość krtani ale
ponieważ przy znieczuleniu do rezonansu nie miał problemów z
oddychaniem to anestezjolog wątpił w tą diagnozę. Ja też Maksia
stymuluje, już cała rodzina jest na to nastawiona. Tez lubi muzykę,
wierszyki, śpiewanie, wygłupianki. Jest pogodny ale nie zawsze taki
był. Znacząco zmieniło się po pierwszym zabiegu kranialnej. Miał być
ospały a on był pobudzony i dużo się śmiał prawie dwa dni. Od
tamtego czasu lepiej okazuje swoje uczucia i więcej się śmieje.
Dziwne jest to ze śmieszą go takie niespodziewane rzeczy lub nowe,
dla niego dziwnie brzmiące chyba, słowa.
Swoich od obcych odróżniał chyba zawsze i to jako jedno z niewielu
było „jak w ksiązkach”.
Maks jest ruchliwy ale się nie skupia za bardzo na niczym. Taki
wiercioch, który co chwilkę przechodzi do nowej zabawki lub nowego
miejsca.
Z tym bólem to nie pamiętam za bardzo ale chyba miał wysoki próg, a
teraz jak się uderzy to płacze, ale szybko zapomina zagadnięty.
Badania metaboliczne w Gdańsku bo tam robiliśmy genetykę a pani dr
Wierzba w kontynuacji tego zrobi też metabolikę. Powiedziała ze ten
rezonans to właśnie albo metabolika alby jeszcze echo obrażeń
porodowych. W usg przezciemiączkowym jak miał 4 mies nic niby nie
wyszło. Może wyślą te badania do Warszawy?
Zmartwiło mnie że w CZD nie dostaliście żadnej diagnozy bo
słyszałam, że tam bez diagnozy nie wypuszczają. W waszy przepadku
było inaczej, a własnie w tym osrodku miałam nadzieję. Na razie od
tej nieudanej pani neurolog z Koszalina dostałam skierowanie,
zobaczymy ile w ooglę będę czekać na przyjęcie. Modlę się o szybki
termin.

Aha, a prywatnie rehabilituję dlatego, że do tej pory byliśmy
pacjentami ośrodka rehabilitacji w Słupsku. I tak dobrze że mają NDT
bobach ale tylko 2x w tyh po 30 min maksymalnie plus 30 min
logopeda, psycholog lub pedagog. Zbytnio nieprzejęci pacjentami.
Wtedy dodatkowo trzeba było i tak prywatnie, ale bez sprzętu, w
domu, ja musiałam do brata, bo nie jestem ze słupska a do mnie nie
chciały panie przyjechać. Zajęcia wspomagające były
nieskoordynowane, wszystkie panie w tym samym czasie uczyły synia
wrzucać klocki do wiaderka. Skończyło się tym że jak widział klocki
i wiaderko to uciekał a i tak się wrzucac nie nauczył. Teraz
wspomaganie mam na zasadzie, że specjaliści przychodzą do domu ale
prawie rok to załatwiałam, bo w moim małym miasteczku nikt wcześniej
tego korytarza nie wydrążył. Neurologopedia 3x1h w mies, i po1h
psycholog i pedagog.
A o super terapeutce która niestety pracuje z dziećmi tylko
prywatnie dowiedziałam się od znajomej. Przez półtora roku
rehabilitacji i spotkanych wielu rehabilitantach ( bo próbowałam tez
w innych placówkach NFZ ale żenada) to jest osoba która się
przejmuje swoimi pacjentami i bierze odpowiedzialnośc za ich
postępy. są efekty. Jest dobra komunikacja. Ośrodek pełen sprzętu
bardzo pomocnego. Powiedziałam jej że ją kocham po prostu za to, że
jest jaka jest, bo czasem surowa ale bardzo mądra, szczera i z
wyczuciem. Naprawdę chce pomóc.Dla przykładu powiem tylko, że po
sugestii koleżanki rehabilitantki ze stanów sprowadziliśmy stamtąd
Maksiowi kombinezon TheraTogs, bo super jest dla dzieci wiotkich.
Panie w Słupsku nie chciały go nawet obejrzeć. Załamałam się. Jak
trafiłam do „ naszej Kasi” chciała go obejrzeć ale wyedy
powiedziała, że nie zna tego, musi się dowiedzieć, ale nie może na
razie się wypowiedziec czy dobre. Po pewnym czasie jak już nas
przyjmowała na terapię to okazało się że się dowiedziała, że
instruktorzy NDT bobach go znają i ma uznanie. Było to dla niej
zielone światło do stosowania go. Teraz ćwiczy z nim ale nie zawsze
i my go też w domu Maksiowi zakładamy. Po prostu liczy się chęć
pomocy i tyle. Też mogła powiedzieć że nawet nie obejrzy bo nie!!!
Niestety wypruwamy się finansowo bo zamożni nie jesteśmy. Gdyby nie
rodzice to pewnie nie mogłabym sobie na taka terapie pozwolić, a
teraz liczy się tylko rozwój Maksia.
O kombinezonie chętnie opowiem i dam namiary jak ktoś zainteresowany
bo naprawdę pomocny.

I dziękuję kochana za ten przykład czterolatka, Az się poryczałam i
jeszcze mi łzy płyną… Czasem trudno nie wpaść w ten dołek który się
znajduje o krok, ale uśmiech mojego synia daje mi światło.

Nie wiem tylko jak przetrwać te święta z wizją choroby
metabolicznej w tle…
Pozdrawiam Was ciepło, Bożonarodzeniowo i trzymam kciuki za Wasze
skarby!


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20939,88417107,88417107,Wynik_rezonansu_glowy_pomozcie_.html